Podsumowanie 1,5 miesiąca z Insanity

1/09/2015

Obiecałam Wam podsumowania Insanity po każdym Fit Teście, więc wywiązuję się z tego :D Dwa tygodnie drugiego miesiąca zleciały nawet nie wiem kiedy. Jaki jest ten level 2? Totalny hardcore! Istna rzeźnia! Ale oczywiście uwielbiam to! Naprawdę czasem się zastanawiam skąd biorę te ogromne pokłady energii i samozaparcia. To chyba po prostu prawdziwa miłość :)

W drugim miesiącu nadal trzymałam się swojego założenia, aby ćwiczyć 5x w tygodniu i nie opuściłam ani jednego treningu. Zestawy z 40min przedłużyły się do 60min, więc jestem bardziej zmęczona. Nie wpływa to jednak zbyt mocno na moje funkcjonowanie w ciągu dnia. Nie chodzę przemęczona, śpiąca czy niechętna na cokolwiek.


Efekty jak już wspominałam nie są spektakularne. W wyglądzie moich nóg, pośladków czy ramion raczej nieszczególnie coś się zmieniło. Ewentualnie coś tam niewielkiego zadziało się na brzuchu. Oba zdjęcia są robione tego samego dnia, chwilę po sobie. Oczywiście rano, bo tylko wtedy mój brzuch jakoś wygląda. Nie oczekiwałam żadnej diametralnej zmiany jak z reklam Insanity. Od początku niezbyt wierzyłam w taką przemianę. Mimo że moje ciało szczególnie się wizualnie nie zmieniło, pokochałam ten trening! Daje mi ogromną dawkę pozytywnej energii, pozwala się wyżyć i wyrzucić wszystkie negatywne emocje, gdy mam gorszy dzień, dzięki niemu mój charakter i silna wola stają się coraz silniejsze, a kondycja znacznie wzrosła! Insanity chyba znacznie bardziej wytrenowało moją psychikę, aniżeli ciało ;)

Wzrost kondycji widoczny jest w Fit Teście. Czwarty odbyłam w zeszły poniedziałek i po nim nie miałam już absolutnie siły na trening, który jest w rozpisce. Fit Test to najbardziej męczący zestaw ze wszystkich. Może się wydawać, że to nic takiego. 8 ćwiczeń, każde po 1min, a pomiędzy jeszcze 1min przerwy. Luzik. O nie! Zdecydowanie nie! W ciągu każdej tej minuty daję z siebie 300% i wylewam siódme poty. A na koniec leżę plackiem na ziemi, szczęśliwa, że jest progres! W tym Fit Teście większy niż w poprzednim. A od pierwszego to w ogóle jest znaczna różnica. Jestem z siebie bardzo dumna! Każdego, kto nie próbował Insanity, a czuje się na siłach, serdecznie zachęcam! Nic nie stracicie, a zyskacie bardzo wiele ;) Nie sądziłam, że w ogóle przejdę przez pierwszy tydzień, a tymczasem został tylko jeden tydzień do końca! Na pewno się nie poddam i ukończę Insanity, choćby nie wiem co! :D

22 komentarze

  1. Insanity robiłam jakieś 2 lata temu jak nie więcej, ale chyba znów się za to wezmę po egzaminach :) Wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) też za jakis czas na pewno zrobię Insanity ponownie :)

      Usuń
  2. Ładny brzuszek :) Robi Ci się kreska na środku :)
    A co do niesamowitych metamorfoz... to reklama dźwignią handlu :) Nawet jeśli one rzeczywiście miały miejsce to mogę się założyć, że to bardziej zasługa mega ścisłej i rygorystycznej diety niż samego Insanity.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Szkoda, że tylko z rana ;c
      Wiem wiem, bez reklamy się nie da ;)

      Usuń
  3. Ah ten Shaun T. - co on robi z ludźmi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uszczęśliwia jak nikt inny :D No i znęca się nad nami :D

      Usuń
    2. Najpierw go nienawidzimy, a później kochamy! :D

      Usuń
  4. By były spekakularne efekty przy insanity musiałabyś być w kiepskiej formie czy mieć sporo do zrzucenia... tak czy inaczej efekty widzisz i odczuwasz :) a to chyba ważniejsze od spaktakularności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem :) A ja nie mam praktycznie żadnego tłuszczu do zrzucenia ;) dokładnie, to znacznie ważniejsze niż spektakularność :)

      Usuń
  5. nooo fit test całkiem fajnie ci wychodzi :) super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie sądziłam, że będzie tak dobrze :)

      Usuń
  6. Wow, mega postępy w fit teście! :) A i na brzuchu zmiany widać, i to spore :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) na brzuchu faktycznie coś zaczyna się dziać, szkoda tylko, że widać to jedynie rano ;)

      Usuń
  7. coś tam widać :)ja ćwiczę na orbitreku ale dopiero zaczynam swoją aktywność i dietę. Ja mam niestety otłuszczone ciało, i o takim pięknym brzuszku mogę tylko pomarzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dasz radę! ładny brzuszek to kwestia czasu, determinacji, wytrwałości i przede wszystkim odpowiedniej diety :) powodzenia!

      Usuń
  8. wow, postępy są dosłownie namacalne! :) widać, że warto!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem bardzo zadowolona, że rozpoczęłam Insanity! coś cudownego :)

      Usuń
  9. Mnie insanity kusi od dawna, ale jakoś się bałam, a teraz mam już plan treningowy ;) Zobaczymy, może kiedyś się skuszę. A Tobie idzie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) też się bałam i czekałam, aż zyskam lepszą kondycję, by dać radę, no i w końcu się za to wzięłam :) choć zdecydowanie się na to zajęło mi ponad pół roku haha :D

      Usuń
  10. Każdy lubi coś innego, mi najbardziej podchodzi tabata. 4 minuty i ani chwili dłużej. Oczywiście najpierw długo się rozgrzewam a po wszystkim rozciągam (ledwo żyjąc). Ulubione ćwiczenie to oczywiście burpees. Tych 8 rund planuję mniej więcej tak, że pierwsza jest na rozgrzewkę natomiast 7 i 8 maks możliwości. Po tym wszystkim na efekty nigdy nie czekam zbyt długo. Tak więc raz w tygodniu polecam. Taki trening dobrze wpleść gdzieś pomiędzy siłownie i aeroby bo jest dla organizmu niezłym szokiem. Wydłużanie czasu treningu, zwiększanie ilości ćwiczeń nie spowoduje u nas takiego długu tlenowego a organizm lubi się przyzwyczajać szczególnie do aerobów. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Instagram

FACEBOOK

Obserwatorzy