Wiesz, co jesz? - sklepowe wędliny

8/29/2014

źródło
Z czym jeść kanapki? Osobiście lubię z serem żółtym, jajkiem na twardo, tuńczykiem, domową pastą z makreli, twarogiem. Propozycji jest naprawdę wiele. A co z tak chętnie wybieranymi sklepowymi wędlinami? Przecież to same białko jak niektórzy twierdzą. Musielibyście zjeść niewiarygodną ilość tych cieniutkich plasterków, żeby dostarczyć w miarę dobrą ilość białka. Celowo w tytule wyszczególniam, że chodzi mi o sklepowe wędliny, ponieważ domowe jak najbardziej akceptuję i lubię. Uwielbiam sama przyprawić sobie i upiec w piekarniku schab czy szynkę. Chociaż przyznaję, że zdarza mi się sięgnąć po plasterek szynki, którą kupi moja mama. Choć bardziej mam na celu spróbowanie, jak smakuje kolejny wynalazek ;) A teraz czas na chwilę prawdy. Przekonajcie się, co skrywają w sobie sklepowe wędliny. Nazwy mogą Wam oczywiście nic nie mówić, dlatego znajdziecie również wyjaśnienie, czym jest dany składnik.


Substancje zagęszczające roślinne
np.: skrobia ziemniaczana, karagen (E407), hemiceluloza sojowa, skrobia modyfikowana, maltodekstryna, guma guar (E412), alginian sodu (E401)
 
Są to surowce występujące naturalnie w produktach roślinnych, z którymi na co dzień je spożywamy. Jednak należy pamiętać, że nadmierne spożycie nietrawionych polisacharydów może powodować wzdęcia, mdłości lub biegunki. 


Syntetyczne substancje zagęszczające
guma ksantanowa (E415), guma konjack (E425), fosforany (difosforany E450, trifosforany E451, polifosforany E452)
 
Guma ksantanowa i guma konjack - ich nadmierne spożycie może przyczynić się do wystąpienia wzdęć, biegunek, bólu brzucha i wysypki. 
Fosforany - są używane w tym przemyśle ze względu na specyficzne właściwości. To właśnie dzięki nim można mięso maksymalnie napompować wodą. Na skutek spożywania wysoko przetworzonej żywności, spożycie fosforanu w diecie dorosłego człowieka znacznie przekracza normę. Jakie mogą być tego skutki? Rozregulowanie gospodarki mineralnej organizmu, upośledzenie wchłaniania wapnia i syntezy witaminy D, a w efekcie występowania osteoporozy. 


Wzmacniacze smaku i zapachu
np.: glutaminian sodu (E621), inozynian disodowy (E631), ekstrakty drożdżowe, aromat dymu wędzarniczego, glukoza
 
Ciężko chyba teraz znaleźć produkty, które nie zawierają takich wzmacniaczy. Niektórzy uważają, że glutaminian sodu jest obojętny dla organizmu, jednak naukowcy stwierdzili, że może się on kumulować, jego szkodliwe działanie zostanie opóźnione, a negatywne efekty mogą być widoczne dopiero po wielu latach. Jakie to skutki? Zwiększone ryzyko wystąpienia nadwagi i otyłości, niekorzystny wpływ na przewodnictwo nerwowo-mięśniowe, zmiany w zachowaniu, w tym nadpobudliwość, zaburzenia hormonalne.
A wiecie jak wytwarza się aromat dymu wędzarniczego? Polega to na spalaniu odpowiedniego rodzaju drewna, a następnie frakcjonowaniu i oczyszczaniu dymu.


Barwniki
karmel amoniakalno-siarczynowy (E150), koszenila (karmina, kwas karminowy E120), karoteny (E160)
 
Kolejne składniki, które mogą powodować wiele negatywnych skutków np. problemy żołądkowe, jelitowe czy nadpobudliwość. 
Największą uwagę chcę tutaj zwrócić na koszenilę, a dokładnie z czego jest wytwarzana. Z czego? Z wysuszonych i zmielonych owadów. Odrażające, prawda? Kupujesz szynkę i okazuje się, że w gratisie jesz mszyce...
źródło: www.cojesc.net

źródło
To jedynie kilka ze składników, które zawierają sklepowe wędliny. Strach kupować, prawda? Dlatego właśnie jadam je bardzo rzadko. Nie tyle co względu na to, że wcale nie są fit, ale mnie osobiście obrzydza fakt, że jakiś barwnik, który się tam znajduje wytwarzany jest z owadów... Kanapki można zjeść z wieloma innymi bardziej wartościowymi produktami. Możesz również samemu upiec schab czy szynkę w domu. Mnie taka zdecydowanie bardziej smakuje. Od tych paczkowanych staram się trzymać z daleka. Niestety nastały takie czasy, że większość żywności jest bardzo przetworzona. Teraz chodzi tylko o pieniądze, a nie zdrowie drugiego człowieka. Ale po co się tym przejmować, skoro z 1kg mięsa można wytworzyć 2kg szynki i zarobić więcej? Kto by się przejmował tym, że czymś ją napompowano... Aż strach myśleć, w jakim kierunku to wszystko zmierza.

A Wy jadacie sklepowe wędliny?
 
PS. Zapraszam na krótki wywiad ze mną :) - KLIK

25 komentarze

  1. Ojej. A ja kupuje wędlinę z piersi kurczaka i indyka ze sklepu. Czasami jednak chyba lepiej żyć w nieświadomości :P Chociaż to zawsze jakaś motywacja, żeby robić samemu w domu wędlinę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz chociaż wiesz, co jesz :) Zrobienie takiej wędliny samemu w domu wcale nie jest trudne :)

      Usuń
    2. Już właśnie poinformowałam swojego partnera, że po przeprowadzce do nowego mieszkania bierzemy się za robienie domowych wędlin :D

      Usuń
  2. Na szczęście nigdy nie lubiłam wędlin. Od zawsze akceptowałam jedynie krakowską suchą i polędwicę sopocką, a w chwilach słabości drobiowe prasowane szynki. Od jakichś 2 lat nie jem ich praktycznie wcale, chyba że tak jak piszesz - w celu spróbowania (a raczej przypomnienia sobie tego smaku, bo mało jest apetycznie wyglądających wędlin) albo kiełbaskę z grilla czy znad ogniska - tego nie potrafię sobie (ani gospodarzowi imprezy) odmówić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzieciństwie chyba też najczęściej jadałam krakowską suchą i sopocką. Należałam do tych dzieci, które nie tkną niczego co ma jakąś żyłkę, coś tłustszego itp, zostało mi to do dzisiaj :D Kiełbasę z grilla czy właśnie znad ogniska również bardzo lubię i czasem jadam, ale wówczas kupuję jakieś kiełbasy z indyka czy kurczaka, bo tak jak wspomniałam, nie może mieć żadnych żyłek itp. :D

      Usuń
    2. Też lubię suchą krakowską i sopocką :D ale jadam sporadycznie.

      Usuń
    3. ileż my mamy ze sobą wspólnego :D

      Usuń
  3. Najgorszy moim zdaniem w sklepowych wędlinach jest mom i brak mięsa w mięsie :( Zdarza mi się kupować, ale zazwyczaj czytam składy i największą wagę przywiązuję właśnie do zawartości mięsa i długości składu :) w irlandzkim Lidlu można znaleźć kilka nie najgorszych sztuk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozejrzę się w swoim Lidlu i z ciekawości popatrzę na składy :) Fakt, przeraża mnie to, że w mięsie praktycznie nie ma mięsa...

      Usuń
  4. Ja kupuje wedliny w Lidlu lub z Sokolowa, ale najbardziej lubie te, ktore przylatuja ze mna z Polski, z prawdziwej wedzarni prowadzonej przed dalszych sasiadow moich tesciow. Tego smaku nie da sie zastapic :)! Jesli jednak nie mam mozliwosci przywiezc tyle, ile potrzebujemy, to taka ze sklepu tez wciagne, gdyz ciezko uniknac chemii w jedzeniu. Nie mam tyle czasu, aby robic wlasna szynke, piec wlasny chleb, a najlepiej jeszcze make wlasna przesiac, nie dajmy sie zwariowac ;). Wszystko z umiarem, bo w nadmiarze, to nawet z przewodnienia mozna umrzec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie chodzi o to by nie jeść nagle wszystkiego, ale by mieć świadomość tego co się je więc nie rozumiem tekstu "nie dajmy się zwariować". Tutaj nikt nie wariuje, Nebeskaa przedstawia co może się znaleźć w wędlinie, nie pisze "NIE JEDZ BO UMRZESZ", prawda?
      Z przesianiem mąki to nie jest to konieczne ;-) wystarczy kupić w sklepie, w ich składzie nie ma E, oraz różnych dziwnych substancji- dobrej jakości mąka i chleb sam się robi- nawet na drożdżach (nie wspomnę o zakwasie)- całość trwa max 5 minut, tylko czekasz aż urośnie...
      Nie wiem jak Twoja doba, ale moja ma 24 godziny i nawet bym znalazła czas na zrobienie wędliny, bo jeśli się coś chce robić to się robi. Więc życzę Ci abyś nie dała się zwariować ;-)

      Usuń
    2. Każdy je, co uważa :) Mnie również zdarza się sięgnąć czasem po wędliny, ale jeżeli już to z zaufanego sklepu mięsnego. Tych paczkowanych z supermarketów nie tknę ;) Oczywiście, że nie można dać się zwariować, ale chciałam dać wszystkim do zrozumienia, co tak naprawdę kryje się w szynce, którą jada wiele osób :)

      Usuń
    3. Alicja, ile ludzi tyle racji ;-)

      Usuń
  5. Mięso, wędliny, kiełbasy mogą dla mnie nie istnieć. Inaczej znów jest z domownikami, którzy tego typu produkty lubią z tym, że nigdy nie kupują ich w sklepie typu ogólnospożywczy, Kaufland itp., bo co można kupić za 15 zł? Mama ma sprawdzony sklep mięsny, gdzie mają bardzo dobre, swojskie wyroby, skład jest podany a kupując np. szynkę z indyka nie ma w niej wieprzowiny i innych domieszek, ale to tak jak z zakupem serów i innych produktów kupisz za 14 zł seropodobny albo droższy prawdziwy ser.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Jeżeli już mam kupić to również wybieram sprawdzony sklep miejski, a nie supermarket :) Choć przyznaję, że ser żółty zdarza mi się kupować paczkowany ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. ja bym bez mięsa nie przeżyła :D za bardzo je uwielbiam ;)

      Usuń
  7. Jak widać coś co większość uważa za zdrowe, wcale takie nie jest. Ja nie jadam wędliny i ogółem mięsa. Po prostu przestały mi smakować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki temu chociaż nie jadasz mszyc w gratisie ;)

      Usuń
  8. Od dawna nie jem mięsa z supermarketu, szczególnie wędlin.. w sumie to jak nad tym pomyślę nie pamiętam kiedy po raz ostatni jadłam mięso.. Może zostałam wegetarianką mimo woli;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i tak się stało :) Nie każdy czuje potrzebę, by mięso gościło w jego diecie. Ale ja osobiście nie wyobrażam sobie bez niego życia. Po prostu uwielbiam :)

      Usuń
  9. Fajnie, że o tym piszesz ;) staram się zawsze wybierać takie by miały jak najmniej chemii i conajmniej 80% mięsa. Po te z meeega długim składem i nazwami, które ciężko wymówić aż strach sięgać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo często po kupieniu wędliny w sklepie miałem wrażanie, że znajduje się tam więcej chemii niż prawdziwego mięsa. Wystarczyło zostawić takową na dłuższą chwilę poza lodówką, by wyciekło z niej pół "zawartości".

    OdpowiedzUsuń
  11. Z poprzedniego postu, to rzeczywiście trzeba uważać na obciążenia, ale jestem zdania, że siłownia nic nie zastąpi, uwielbiam tam przebywać <3
    a co do filmiku to świetna rozmowa :)
    i genialny post o wędlinach! miałam kiedyś współlokatora, który narzekał, że w jego 'mięsie' nie ma mięsa, nie wiem czemu się dziwił jak brał najtańsze, a jednak wyznacznikiem jedzenia nie powinna być cena, tylko skład
    nakrywka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Instagram

FACEBOOK

Obserwatorzy