Fast foody - wiesz, co jesz?

11/26/2013

źródło
Na temat szybkiego jedzenia krąży wiele opowieści. Na ogół niezbyt pochlebnych. Jednak nie przeszkadza to ludziom, którzy bardzo często spożywają fast foody. To, że są bardzo niezdrowe, wie chyba każdy. Jednakże czy każdy wie, co dokładnie się w nich znajduje? Czy wiecie jakie dodatki znajdują się w Waszych ulubionych hamburgerach czy frytkach? Nigdy nie przepadałam za tego typu jedzeniem, jednak po przeczytaniu niektórych informacji jestem pewna, że nigdy nie tknę chociażby jednej frytki. Pomijając fakt ogromnej ilości kalorii i tłuszczu, to, co się znajduje w fast foodach jest wręcz odrażające! Mam nadzieję, że ten post skutecznie zniechęci Was do jadania w barach szybkiej obsługi. 


L-cysteina:

źródło
Na liście dodatków do żywności "E" znajduje się pod symbolem E920. Z czego się ją pozyskuje? Najczęściej z ludzkich włosów (20% - włosy pochodzące głównie od chińskich kobiet, które je sprzedają) i kaczych pierzy (80% - ponoć są "smaczniejsze"). Dodaje się ją głównie do mąki stosowanej przy wypieku chleba, bułek hamburgerowych oraz ciastek na gorąco. Warto dodać, że ten sam dodatek jest wykorzystywany do produkcji szamponów. 







Piasek:

źródło
Znajduje się pod symbolem E551. W przemyśle chemicznym wykorzystywany jest do produkcji ceramiki, szkła i materiałów budowlanych. Zaś w przemyśle spożywczym dodaje się go do produktów sypkich, takich jak mieszanki mleczne, niektóre przyprawy czy gum do żucia. W restauracjach typu fast food trafia do przetworzonej wołowiny lub drobiu. 










Celuloza:

źródło
Posiada symbol E460. Cieszy się popularnością wśród producentów żywności "odchudzonej". Jej naturalnym źródłem jest drewno. Produkty z dodatkiem celulozy są zawierają mniej tłuszczu, a więcej błonnika. Można ją znaleźć również w wypiekach i serach.










Tworzywo sztuczne:

źródło
E900 to dodatek do żywności, który może być przyczyną nudności oraz biegunek. Dimetylopolisiloksan znaleźć można w marmoladach, syropach, zupach, bulionach, kawie rozpuszczalnej, ale też w olejach i tłuszczach do smażenia. W przypadku tłuszczu, takiego jak olej, pozwala unikać pienienia w trakcie przyrządzania frytek.










Nawóz (siarczan amonu):

źródło
Znajdziemy go pod symbolem E517. W przemyśle chemicznym powszechnie używa się go przy produkcji nawozów sztucznych, a w spożywczym dodaje do drożdżowych wypieków – chleba, bułek i pączków. Znajdziemy go także w bułkach używanych do przyrządzania hot-dogów czy hamburgerów.














Kwas karminowy:

źródło
Stosuje się go do odstraszania mrówek i produkcji kosmetyków. Żeby powstał 1 kilogram tej substancji trzeba zmielić około 155 tysięcy owadów, ponieważ koszelinę pozyskuję się z czerwców kaktusowych (owady żyjące w Meksyku). Znajdziemy go pod symbolem E120. Dodaje się go do produktów żywnościowych, aby nadać im "apetyczny wygląd" - mięsa, wędliny, dżemy, polewy cukiernicze oraz sosy.







Odrażające, prawda? A to tylko kilka ze wszystkich dodatków do żywności. Mam nadzieję, że skutecznie Was odstraszyłam od barów szybkiej obsługi i produktów wysoko przetworzonych. Nie znajdziemy w nich absolutnie nic zdrowe, a ponadto zjemy piasek, włosy i owady... Producenci żywności zrobią i dodadzą wszystko, aby sprzedać. Nie interesuje ich nasze zdrowie, ani sam fakt, że dodają coś tak obrzydliwego do jedzenia. Wybierajmy zatem wszystko z rozsądkiem. Najlepiej przygotowujmy wszystko sami. Wówczas mamy pewność, co jemy. Nie mówię, by raz kiedyś sobie nie zjeść frytek. Wszystko jest dla ludzi i czasem mamy prawo pozwolić sobie na takie odstępstwa. Jednak wszystko, o czym należy pamiętać to UMIAR.
źródło: www.fitness.wp.pl


Zapraszam na facebooka: facebook.com/nebeskaa

19 komentarze

  1. No niestety ale w dzisiejszych czasach sklepowe jedzenie to miazga a nie jedzenie, a produkty które wymieniłaś powyżej to tylko kropla w morzu chemii, którą raczą nas "producenci". Smutne.

    Ps. zapraszam do mnie, tym razem wszystko o podkładach plus mojakolekcja tych produktów :)

    Pozdrwiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry artykuł - jeden z lepszych jakie czytałam ostatnimi czasy!
    Uświadomiłaś mnie tylko w tym, że dobrze robię wyrzucając te wszystkie produkty z mojego jadłospisu. I oczywiście wiem, że wszystko jest dla ludzi, ale jedzenie tego jest jak wstrzykiwanie sobie małej ilości trutki wmawiając sobie: "eee... nie zaszkodzi". Na pewno nie zabije, ale na pewno zaszkodzi.

    Poświęcając trochę czasu na chodzeniu po sklepach, czytając etykiety i wybierając zdrowe produkty daje nam więcej sił- ponieważ jedzenie to paliwo. Czasem jesteśmy kompletnie nieświadomi, że szyneczka z chlebkiem na śniadanie to sama chemia: spulchniacze, emulgatory, barwniki i wiele wiele innych...dziwimy się czemu nas głowa boli, czemu jesteśmy słabi, czemu nie potrafimy schudnąć- przecież szyneczka i ciemny chleb to samo zdrowie? .... dopóki nie przeczytasz etykiet...
    Nie chodzi tez o to by świrować i przestać wszystko jeść, ale by etapami szukać zdrowych zamienników i wprowadzać je do życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poświęcając trochę czasu na chodzeniu po sklepach, czytając etykiety i wybierając zdrowe produkty możemy "dodać sobie więcej sił"- ponieważ jedzenie to paliwo.

      Usuń
    2. "wszystko jest dla ludzi, ale jedzenie tego jest jak wstrzykiwanie sobie małej ilości trutki " - mam dokładnie takie same przemyślenia. Może jestem już trochę pokrzywiona, ale patrząc np. na cukier widzę truciznę i bez wahania odkładam każdy produkt, który ma go w składzie. Wiem, że być może będę miała kiedyś chwile słabości i w końcu sięgnę po czekoladę czy coś innego spulchnionego, zakonserwowanego i barwionego, ale póki czuję się silna, będę walczyć z tymi pokusami :)
      Tym bardziej, że części z tych trucizn nie pozbędziemy się z organizmu oczyszczającymi smoothies czy jakimiś specyfikami z jagód Goi/Acai i innych cudów, tylko osiądą one w naszej wątrobie czy gdzieś indziej i będą powodować coraz większe spustoszenie w organizmie...

      Usuń
    3. Meggie jakaś Ty mądra kobieta!! No no :-) robię dokładnie tak samo- dla mnie cukier przestał istnieć- nie ma i nie będzie go w moim jadłospisie. Już nie wspomnę o innych trutkach, które ochoczo dodawane są przez producentów do wszystkiego. Mnie się wydaje, że oni mają jakiś układ podpisany- dodajmy ludziom truciznę w małych ilościach wtedy wzrośnie sprzedaż lekarstw. A lekarstwa nie usuwają toksyn nagromadzonych latami z naszego organizmu...
      Ale się rozpisałam znowu :/

      Usuń
    4. dziękuję za komplement Agnes :) lubię jak się rozpisujesz, lubię czytać Twoje wypowiedzi ;) tak samo jak Wy dziewczyny jestem przeciwna tym trutkom, rozumiem, raz kiedyś można sobie pozwolić, sama tak robię, jednak jest to naprawdę baardzo sporadycznie, w zasadzie nawet nie ciągnie mnie do tego, cukier również odstawiłam i czuję się z tym bardzo dobrze :) szkoda tylko, że wiele osób wciąż nie dostrzega całej tej chemii w przetworzonych produktach spożywczych, zdecydowanie wolę poświęcić troszkę czasu na dłuższe chodzenie po sklepach i znaleźć coś porządnego do jedzenia :) przyznam, że używam przypraw w proszku, szczególnie do dania chińskiego, ale nie potrafię tego zrobić sama :D

      Usuń
    5. Zgadzam się z Wami co do każdego słowa.

      Chociaż cukier odstawiłam to czasem ciągnie mnie do słodkiego więc staram się wybierać te zdrowsze zamienniki. :)

      I wiadomo że zrobione samemu jest lepsze.To co dodają do gotowej żywności naprawdę przeraża.

      Usuń
    6. nebeskaa też poświęcałam czas na szukanie produktów w wolnych chwilach, czytałam etykiety i mnie dziwiło, że coś takiego jadłam i myślałam, że to zdrowe... :///
      Teraz już znam te produkty tutaj i wiem co jeść, a czego nie :-) moje życie jest teraz bardzo proste:-)

      Usuń
  3. Odrażające, najgorsze jest to, że teraz znaleźć chleb bez konserwantów graniczy z cudem. Zastanawiam się nad opiekaczem do chleba, bo aż na mdłości mnie bierze jak o tym myslę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, co jem. U mnie jest jedna piekarnia, która produkuje chleb bez konserwantów, mogę przysiąc! Uwielbiam ich żytni chlebek.
      No niestety, fast foody sa okropne, a chyba najgorsze jest to, że małe dzieci już to jadają.

      Usuń
    2. Piekę własny chleb- szybko i wyjątkowo smaczny wychodzi :-) także jeśli nie macie sprawdzonej piekarni to można upiec samemu- za jednym zamachem mam dwa bochenki chleba i wystarczają na 4-5 dni :-) nawet w 5 dniu są pyszne!!

      Usuń
    3. ja właśnie mam zamiar kupić maszynę do pieczenia chleba, bo niestety mój piekarnik się totalnie do tego nie nadaję, chleb który kupuję obecnie nie jest najgorszy, jednakże wolałabym swój :)

      Usuń
  4. Bleeee... dlatego już od dawna nie jadam w fast foodach. Świństwo. Wszystko to masowa produkcja, tzw. żywność korporacyjna.
    A ten tłuszcz do frytek przepalany kilka razy.
    Jeśli już coś z sieciówek, to ewentualnie Subway.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w jakichkolwiek sieciówkach jadam naprawdę może z 1-2 razy w roku i wcale za tym nie tęsknie, jeżeli chodzi o jedzenie na mieście, muszę koniecznie wypróbować otwartą u mnie restaurację z dietetycznymi i zdrowymi posiłkami w naprawdę przystępnej cenie :)

      Usuń
  5. fuj!! ja jeśli mam ochote na fast fooda;p robię sobie domowego;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że nigdy nie ciągnęło mnie do tego typu 'dań'.

    OdpowiedzUsuń
  7. fuuuuj, aż mi się niedobrze robi na myśl o tym wszystkim ! to samo jeżeli chodzi o MOM, na myśl o parówkach robi się gorzej..

    OdpowiedzUsuń
  8. Kwas karminowy???????!!!!! Fuuuuj! Jakie to obrzydliwe :(

    OdpowiedzUsuń

Instagram

FACEBOOK

Obserwatorzy