Projekt "Chwytaj cel" 2.0 - przygody z gotowaniem i pieczeniem

9/27/2013


Zapraszam na facebooka: facebook.com/nebeskaa
Tak jak z Pawłem obiecaliśmy, wzięliśmy się za drugą edycję projektu "Chwytaj cel". Tym razem oboje spróbujemy nowych rzeczy. Paweł zajmie się wczesnym wstawaniem i jego korzyściami, zaś ja gotowaniem i pieczeniem. A właściwie dopiero jego nauką. Dopiero jakiś czas temu zaczęłam wyrażać do tego jakiekolwiek chęci i pomału się uczę. Idzie mi nawet całkiem nieźle. Poprzez nasze wpisy chcemy udowodnić, że próbowanie nowych rzeczy i doskonalenie przeróżnych umiejętności jest nie tylko korzystne i może zaowocować w przyszłości, ale jest również świetną zabawą.

W dzisiejszym poście będzie bardzo niedietetycznie ;) A mianowicie pokażę Wam dwa ciasta, które w ostatnim czasie zrobiłam. Właściwie żadnego z nich nie jadłam. Jednak samo przygotowanie dla innych sprawiło mi przyjemność. 


Krówka na zimno
Przepis dostałam kiedyś od cioci. Ciasto to jest meega kaloryczne. Jednakże moja rodzina nie prowadzi zdrowego trybu życia i jedzą wszystko. Mama poprosiła mnie o zrobienie tego smakołyku dla niej, ponieważ miała na nie ochotę. Krówka jest bardzo prosta w przygotowaniu i jak sama nazwa mówi - nie wymaga żadnego pieczenia. Zaczynamy od ułożenia na blaszce herbatników. Następnie smarujemy je najlepiej kwaskowym dżemem, świetnie sprawdza się wiśniowy. Potem kolejna warstwa herbatników. Na to krem do karpatki. I znów herbatniki. Potem wykłada się krówkę i posypuje starkowaną czekoladą. Ciasto jest strasznie słodkie. No i kaloryczne ;) Jednakże jak już wspomniałam, ja tylko piekę dla rodziny, sama tego nie jem :)




Sernik z czekoladą
W ten weekend moja mama obchodziła urodziny. Byłyśmy w sklepie w celu zakupu produktów do tortu, który moja mama samodzielnie przygotowuje. Jednak w pewnym momencie przystanęła przy chemicznym cieście z pudełka - serniku z czekoladą. Widziałam jak na niego patrzy, jednak wspomniała, że będzie miała za dużo roboty. Postanowiłam zatem kupić go i z okazji jej urodzin - upiec. Było to firma Delecta i seria "Belgijska czekolada". Do zrobienia ciasta potrzebujemy bodajże 4 jajka, pół kilograma twarogu, ponad 100g margaryny i około 80ml mleka. Nie jest trudne do przygotowania, ale jest z nim trochę zabawy. Jednakże czego się nie robi dla mamy w dzień jej urodzin ;) Próbowałam od mamy i wyszło bardzo dobre, ale wizualnie nie prezentuje się już tak dobrze ;) Nie mam takiej małej blaszki, więc użyłam dużej, zatem sernik jest bardzo niski. No ale liczy się przecież smak! :)



Drugą część wpisu znajdziecie na blogu Pawła:
Twój wybór Twoja przyszłość


17 komentarze

  1. Ambitny cel :) Dobrze, że dla rodziny , bo tyle kalorii :P

    OdpowiedzUsuń
  2. na kawałek serniczka do kawy to od czasu do czasu, żeby nie zwariować, można się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. podziwiam Cię, że potrafisz się tak powstrzymać - zwłaszcza gdy sama pieczesz : )

    OdpowiedzUsuń
  4. przepysznie wyglądają ale faktycznie muszą mieć w cholerę kcal. Ale podziw dla Cb ze potrafisz się oprzeć im i ich nie zjeść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zjadłabym taką krówkę... :D Całe szczęście, że nie chce mi się jej robić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh lenistwo czasem wychodzi na dobre :D

      Usuń
  6. yyy:-) co to za cukrowe paskudztwa? ;P nie no...żartuję ;-) fajnie, że potrafisz tak piec, warto też zrobić dla nich dietetyczne ciasto, które jest równie dobre, a nawet zdrowe i mało kaloryczne;-)
    ja wczoraj kroiłam ciasto z kremem orzechowym dla mojego taty...i oblizałam palec z kremu...feee....jak ja to kiedyś mogłam jeść :D moje kubki smakowe się totalnie przestawiły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam w planie zrobienie właśnie tego marchewkowego, które pieczesz, wówczas i sama sobie takowe będę mogła zjeść :) jednak na urodziny nie mogłam się oprzeć prośbom mamy ;) z resztą i w swoje urodziny zjadam bardzo dużo cukru :D w święta też się nie oszczędzam ;) nieraz mam takie dni odstępstwa od diety, baardzo duże odstępstwa ;) zazwyczaj robię je sobie z jakiejś okazji, w sumie wychodzi zaledwie pare dni w roku :D ale potem nie chce mi się nawet pomyśleć o słodkim przez długi czas :)

      Usuń
  7. wow jak wszystko ładnie wygląda, ej jak coś to wczoraj znalazłam fajny przepisz na krówkę, jest mega, muszę wypróbowac, moze i tobie sie spodoba (nie to nie jest jakas reklama bloga, od razu mowie zeby nie bylo, nie znam jego autora) :)
    http://superfoods-in-warsaw.blogspot.com/2013/04/obedne-weganskie-krowki-orzechowe.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że już nawet teraz możesz sprawdzić (jeśli masz jakąś uczelnie na oku), ponieważ to czas, kiedy na stronach znajdują się cenniki. Ja za swój pokój płacę 318 zł jest 2-osobowy, przestronny, bardzo dobrze działający Internet, po remoncie, nowe meble, własna kuchnia, przedpokój z dużą szafą komandor. Z tego co się orientuje to w innych miastach studio kosztuje od 350 zł

    OdpowiedzUsuń
  9. Krówka wygląda apetycznie. Pamiętam swoje pierwsze przygody kulinarne, które okazały się niewypałem xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzymam kciuki za kulinarne podboje :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też niedawno nabrałam chęci do gotowania, ale do pieczenia jeszcze chyba nie dojrzałam. Może kiedyś uda mi się upiec ciasto marchewkowe, bo "chodzi" za mną od dawna. ;)
    Krówka wygląda apetycznie, ale fakt, na pewno jest mega kaloryczna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też sobie od czasu do czasu pozwalam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. O nie! Tylko nie krówka! ;) Moja specjalność i moje przekleństwo. Już czuję ten smak i zapach... Uwielbiam robić krówkę. I oczywiście ją jeść, z czego akurat się nie cieszę. Ale od czasu do czasu nie zaszkodzi :) Smacznego!

    OdpowiedzUsuń
  14. Taką krówkę to warto zjeść mimo tych kalorii. Od czasu do czasu na pewno nie zaszkodzi :) Bardzo ciekawy blog.

    OdpowiedzUsuń

Instagram

FACEBOOK

Obserwatorzy