Wiesz, co jesz? - chipsy
9/19/2014źródło |
źródło: www.stylzdrowia.pl
www.gotujmy.pl
Mam nadzieję, że teraz nikt z Was nie tknie chipsów ;) Pamiętajcie o tym, że udowodniono, iż chipsy zapychają żołądek, nie dostarczają żadnych składników odżywczych niezbędnych do prawidłowego rozwoju, sprzyjają tyciu, miażdżycy, chorobie wieńcowej serca i prawdopodobnie rakowi. Chcesz kupić koniecznie chipsy? Kup te jabłkowe :D Osobiście je uwielbiam! Sprawdź jednak skład i szukaj tych bez dodatku cukru :)
36 komentarze
zjadlam wczoraj cipsy , w nocy fatalnie się czyłam , już ich nie zjem
OdpowiedzUsuńJakoś do chipsów czy chrupków mnie nie ciągło i nie ciągnie. Mnie szczerze przeraża, że mijając co drugie dziecko w wózku widze w nich małe łapki z kukurydzianymi chrupkami, które niby są lekkie, ale pod względem kalarorii nie są takie lekkie, ale co tam kalorie wartości odżywczych nie mają. Puste zapychacze małych brzuszków.
OdpowiedzUsuńWiesz, obstawiam,że jak zostaniesz mamą to Twoje podejście do takich spraw być może ulegnie zmianie
UsuńJesteś na spacerze, dziecko ma ochotę coś pochrupać. Co mu dasz? marchew? idziesz do sklepu łapiesz za biszkopty czy chrupki kukurydziane. Ile to dziecko zje tego?garść? to jakieś 20kcal. Bez przesady.
Ja tam dawałam i daje chrupki kukurydziane. I sama też lubię zjeść, a jeszcze bardziej lubię zjeść krążki z sonko które w 100gramach mają az 406kcal. No i co...są dobre, bezglutenowe.
To takie trochę wg mnie popadanie ze skrajności w skrajność.
Chrupki kukurydziane są ok. Chipsy już nie są ok.
Takie moje zdanie
Akurat o kalorie nie chodzi a o wartości odżywcze, bo też coś ma 400 nie oznacza, że jest złe. Uważam, że należy zachować umiar i nie izolować dzieci od produktów typu słodycze itp. Dzieci w mojej rodzinie nigdy nie były karmione zapychaczami typu paluszki czy chrupki.
UsuńWychodzę z założenia, że dziecko głodne nie chodzi, więc nie widzę sensu podawania czegoś by tylko pochrupać. Sama nie chrupię na spacerze, nie chrupię między posiłkami-ok jestem starsza, ale dziecko można karmić zdrowo od małego. Zamiast chrupek czy biszkopcików, które często mają 'cuda' w składzie wolałabym zrobić coś sama i mieć pod ręką niż później kupować tego typu rzeczy w sklepie. Warto zadać sobie pytanie po co? po co te chrupki skoro nic nie wnoszą do diety dziecka, tak szczerze wolałabym dać marchewkę.
poczytaj swój tekst jeszcze raz i poszukaj w nim w jakie skrajności wpadasz
Usuń"Uważam, że należy zachować umiar i nie izolować dzieci od produktów typu słodycze" a niżej "po co te chrupki skoro nic nie wnoszą do diety dziecka, "
życie swoje zweryfikuje.
Ale marchew z jarzyniaka? Taką brudną?
UsuńJaka skrajność? Uważam, że zależy zachować umiar i nie należy izolować dzieci od produktów, bo tak z czasem w przedszkolu czy szkole poczują jak smakują cukierki, czekoladki itp., ale przy wyborze produktów należy dokonywać selekcji. Uważam, że wśród produktów z grupy słodycze, przekąski, coś do pochrupania są produkty lepsze i gorsze. Jeśli miałabym dać zapychacze jak paluszki, czy chrupki, które nic nie wnoszą do diety dziecka, to wolałabym poszukać produktów, które są bardziej odżywcze (nawet jeśli to spacer i sytuacja w której jedynym wyjściem jest przeciętny sklep, słabo wyposażony), to znajdzie się produkty o lepszym składzie niż mąką, woda i spulchniacze.
Usuń*marchewkę można kupić w postaci zdrowych chipsów, zawsze można mieć marchewkę pokrojoną, umytą w domu i zapakowaną w pojemnik a nawet w jarzynaku można kupić pakowaną marchewkę, pokrojoną na plasterki gotową do spożycia.
Agnes umyta ale co z tego jak i tak spryskana.
UsuńI tym sposobem można się spierać, dyskutować ale po co...
Jednym słowem niech będzie do 18 r.ż. na mleku matki, jeśli wszystkie warzywa i owoce są spryskane, w co drugim produkcie jest syrop glukozowo-fruktozowy, spulchniacze i inne cuda. Doskonale wiem i nie z terorii a z praktyki, że w życiu dziecka od najmłodszych lat może gościć zdrowe odżywianie i można dostać dobrej jakości produkty a nie tylko spryskane marchewki czy kukurydziane chrupki. Powiem tak psowi nie daję świstwa w postaci gotowej, suchej karmy, więc tym bardziej własnych dzieci nie będę karmić produktami typu paluszki, chrupki, krakersy itp.
Usuńkażdy z nas ma prawo mieć własne zdanie, jeżeli dziecko lubi marchewkę to super, można mu ją podawać na spacerze, ale wiele dzieci nie chce ich jeść, wtedy nie widzę nic złego w chrupkach kukurydzianych czy biszkopcikach, może nie mają jakichś super wartości odżywczych, ale to dobry wybór, lepsze to niż batonik, poza tym dziecko za wiele tych chrupek nie zje :)
UsuńJa lubię chipsy, od zawsze kojarzą mi się z czymś fajnym, bo jak byłam mała to rodzice kupowali je tylko na wielki wyjazd nad morze. Czyli generalnie przez całe moje życie nie zjadłam ich za dużo i teraz też staram się po nie nie sięgać. A jeśli już zjem to ZAWSZE potem się źle czuję... świństwo :)
OdpowiedzUsuńczyli wiesz, żeby ich nie jeść, bo źle się czujesz ;)
UsuńOj kiedyś to się jadło czipsiki :P na samą myśl co jest w środku robi mi się niedobrze...jesteś tym co jesz...więc skoro to jadłam mam w sobie coś czipsika jeszcze.....masakra....jak dla mnie takie produkty to trucizna masowo podawana ludziom- nie zabija, ale pogarsza nasz stan...
OdpowiedzUsuńdokładnie, strach pomyśleć jakie spustoszenie robią chipsy w naszym organizmie!
UsuńNa szczęście jest rozwiązanie dla tych, którzy lubią czipsy.
OdpowiedzUsuńZiemniaki na cieniutkie plasterki, sto milionów przypraw i fruuuu do piekarnika, aż zrobią się chrupiące!
domowe wersje zawsze są super! :)
Usuńkiedys jadlam ale musze przyznac ze nie pamietam kiedy hehehehe :)
OdpowiedzUsuńi bardzo dobrze :D niech będzie to jak najrzadziej ;)
UsuńTe jablkowe są dobre, ale ja np wychowałem się na cheetosach ;) Ciężko mi jest sobie ich odmówić ;)
OdpowiedzUsuńrównież kupowano mi cheetosy, ale obecnie ani trochę mnie nie ciągnie do tego typu przekąsek :)
UsuńNo niestety, ale chipsy to moja jedna z większych słabości... UWIELBIAM! Choć zdaję sobie sprawę, że są bardzo, ale to bardzo nie zdrowe. I tak już się bardzo ograniczam, ale i tak często nie mogę się powstrzymać. Szczególnie wieczorami, u znajomych,na imprezach. Bo sama ich nie kupuję :)
OdpowiedzUsuńJest to jednak coś z czym muszę walczyć, bo to na pewno nie pomoże mi w utrzymaniu dobrej wagi, a co ważniejsze w utrzymaniu zdrowia :)
no na pewno nie pomoże :) musisz twardą ręką je odstawić :) raz kiedyś niby nie zawsze, ale po co tak się zatruwać :)
UsuńChipsy to moja słabość, mimo, że jestem w pełni świadoma ich składu i tego, co mogą zrobić dla ciała.. jem ich mniej niż kiedyś, ale mimo wszystko czasem mnie do nich ciągnie.. :(
OdpowiedzUsuńtak to już bywa, że każdy ma jakieś słabości, spróbuj znaleźć jakieś zamienniki, pokrój sobie ziemniaki w plasterki, dobrze przypraw i upiecz w piekarniku ;)
Usuńja niestety zjadam więcej niż statystyczny polak. mam do nich słabość :/ choć wiem, że sa niezdrowe, staram sie nie jeść, przynajmniej na diecie
OdpowiedzUsuńmusisz walczyć ze swoją słabością, może spróbuj zrobić domowe chipsy ;)
UsuńJa chipsy jem tylko raz na jakiś czas :)
OdpowiedzUsuńOstatnio oglądałam ciekawe wideo w którym była mowa o cheetosach. I byłam szczerze zdziwiona,że mają one gorszy skład niz takie laysy. Maka kukurydziana która jest w tych chrupkach to niestety składnik wysoko przetworzonyzkukurydzy która w stanach jest jednym z najbardziej modyfikowanych produktów. Nie będę kłamała,ze chipsów nie jem w ogóle, bo i owszem zdarza mi sie. Może kiedyś uda mi sie całkowicie z nich zrezygnować :)b
OdpowiedzUsuńraz na jakiś czas to lepiej niż codziennie :D a nie wiedziałam, że cheetosy są gorsze od laysów ;)
UsuńBaardzo rzadko jem chipsy...raz od tzw. święta ;] Fajnie, że Twoja mama nauczyła Ciebie, żeby nie jeść tego typu jedzenia ;] Moja mama np. zawsze kupowała nam (mnie i mojemu rodzeństwu) do picia wodę, albo soki. O gazowanych napojach mówiła zawsze, że to kolorowe niedobre jest...I jeśli piliśmy tego typu napoje..to musiało być święto...urodziny...jakieś święta...i nigdy więcej ;]
OdpowiedzUsuńpoza tym...kupowała zawsze czekoladę...gorzką...o dużej zawartości kakao... :)
to super ta Wasza mama! :)
UsuńA mnie dzis właśnie pokusiło.... Oby to był jednorazowy przejaw słabej silnej woli na długi długi czas ;)
OdpowiedzUsuńoby :) życzę CI abyś nie tknęła ich więcej :D
UsuńCieszę się, że od dawna nie jem chipsów i innych tego typu rzeczy, a jeszcze bardziej jestem z siebie dumna, że mnie do nich nawet nie ciągnie.
OdpowiedzUsuńja również jestem z siebie dumna, że ani trochę mnie do nich nie ciągnie, zdrowe nawyki weszły mi w krew na dobre :)
UsuńZmądrzałam! Nie jem paskudnych chipsów, coli i cukrów! Jest mi z tym o wiele lepiej!! :)
OdpowiedzUsuń