Nebeskaa na studiach: Co robię poza studiowaniem?

3/15/2017


Często wśród moich znajomych toczą się dyskusje, co właściwie oznacza życie studenckie. Czy to tylko pójście na uczelnię, czasem nauczenie się czegoś na zajęcia i imprezowanie do rana? Rodzinka też mnie nieraz wypytuje co ja w zasadzie robię w tym Poznaniu, gdy fizycznie nie siedzę na Politechnice. Postanowiłam zatem stworzyć na tej podstawie dzisiejszy post z tej serii. 

Wyjeżdżając na studia do Poznania, byłam przekonana, że nie chcę być typowym studentem z przeróżnych memów ;) Dla mnie wyjazd do dużego miasta nie oznaczał tylko studiowania logistyki. Od początku była to dla mnie ogromna szansa na rozwijanie się i pogłębianie swoich pasji. Dlatego już od pierwszych dni mojego studenckiego życia postanowiłam być aktywna. 

Pierwszą rzeczą, w której wzięłam udział w Poznaniu, jeszcze zanim tak naprawdę rozpoczął się rok akademicki, było bycie wolontariuszką na Nocy Naukowców organizowanej właśnie na Politechnice. Potem był także wolontariat na półmaratonie poznańskim. Wzięłam udział w wielu wykładach otwartych m.in. firmy Transics Zarządzanie flotą w oparciu o systemy telematyczne, firmy Mars Design for Lean oraz Zakupy w korporacji, czyli jak wydawać cudze pieniądze. Nie będę przynudzać i wymieniać wszystkiego, ale było ich jeszcze kilka. 
Uczestniczyłam także w cyklu wykładów szkoleniowych na Uniwersytecie Ekonomicznym, dzięki czemu uzyskałam certyfikat z Nowoczesnych metod zarządzania w handlu.

Fascynujące było dla mnie, że tak wiele w Poznaniu się dzieje. Mogę uczestniczyć w wielu wykładach otwartych czy różnych eventach zupełnie za darmo i pogłębiać swoją wiedzę. Dla mnie, która postanowiła być przeambitną studentką, to było coś wspaniałego! 

Na pierwszym roku należałam także do koła naukowego na swoim wydziale i było to koło maklerskie. Z perspektywy czasu nieszczególnie wiem, co tam robiłam, bo giełda nigdy mnie nie interesowała, ale poznałam fajnych ludzi, współorganizowałam konkurs dla szkół średnich i dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Poszłam tam chyba dlatego, że odczuwałam niesamowitą potrzebę przynależności do koła naukowego. W moim mniemaniu to był wyznacznik bycia ambitną studentką :D Swoją drogą, poszłam akurat tam, bo do koła logistycznego była rekrutacja jak do jakiejś firmy i mnie nie przyjęli ;) 

Obecnie nie należę do żadnego koła naukowego i rzadko bywam na jakichś wykładach otwartych. Chyba, że coś naprawdę przyciągnie moją uwagę i będę miała możliwość się wybrać. Jest to spowodowane brakiem czasu, ponieważ obecnie należę do Studenckiego Forum Biznesowego SF BCC. Praca tam pochłania sporo mojego czasu, ale daje ogromną satysfakcję! Zatem obecnie biorę raczej udział tylko w eventach organizowanych właśnie przez SF. Z ciekawostek: należę do działu PR & Marketing oraz współtworzę takie projekty jak Przedsiębiorcza Kobieta i Festiwal BOSS. 
Do SF BCC też była rekrutacja. I to trzy-etapowa! Ale tutaj akurat mnie przyjęli :D Cieszyłam się jak małe dziecko, bo bardzo mi na tym zależało. Działalność w SF BCC daje mi ogromną satysfakcję oraz pozwala się rozwijać w wielu dziedzinach. Poznałam także fantastycznych ludzi! 

Jak widzicie, jak się chce, to naprawdę wiele można robić. Jeżeli macie ochotę się rozwijać i poszerzać swoją wiedzę, jestem przekonana, że w każdym większym mieście jest do tego sporo możliwości. Dodam także, że SF BCC jest organizacją ogólnopolską i znajduje się w każdym województwie. Serdecznie polecam! :D 

Zatem jak sobie poczytaliście, dla mnie życie studenckie to nie tylko studiowanie logistyki, ale także rozwijanie się na wielu innych płaszczyznach. Imprezy mi nie w głowie. Nigdy nie lubiłam chodzić do klubów i balować do rana ;) Oczywiście, żeby nie było, mam życie towarzyskie :D Ale wiem, kiedy mogę sobie pozwolić na zabawę do rana ze znajomymi przy winie, a kiedy w grę w chodzi jedynie szybka kawa, bo inne obowiązki czekają :) Grunt to znać swoje priorytety. 

A jak wygląda/wyglądało Wasze życie studenckie? :D

3 komentarze

  1. Moje wyglądało jak z memów. Teraz łączę pracę ze studiami i hm... wygląda jak z memów ale o starych ludziach, którzy w ogóle nie wychodzą z domu :D Moje życie to chyba jeden wielki mem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj widzę, że bardzo się udzielasz :) Ja może robiłabym więcej gdybym mieszkała w Gliwicach, ale praca dorywcza u siebie na miejscu i treningi trochę mnie ograniczają i za bardzo mi się nigdy nie chciało angażować w dodatkowe eventy. Ale to dobrze dla Ciebie, będziesz miała bardzo bogate CV!

    OdpowiedzUsuń
  3. Na początku wiodłam życie typowego studenta :D (chociaż ze strony imprezowej było trochę gorzej - w liceum byłam w internacie, także trochę się zawczasu wyszalałam :P). Dużo się też udzielałam, ale z biegiem czasu musiałam z wielu rzeczy zrezygnować, by skupić się głównie na tym, co mnie interesuje. Teraz tylko muzyka (zespół, orkiestra), studia i praca (na szczęście w zawodzie). Do tego niedawno doszły treningi. Z jednej strony wcale tak dużo na głowie nie mam, ale wszystko pochłania tyle czasu... gdyby doba trwała 48h to może i by był czas na coś jeszcze innego :P

    OdpowiedzUsuń

Instagram

FACEBOOK

Obserwatorzy